Ze wszystkich festiwali które
gości Warszawa, „Chopin i jego Europa”, oraz inne wydarzenia muzyczne związane
z Fryderykiem Chopinem wydają się najbardziej na miejscu. Dlaczego? Spośród trzech największych
Polaków – Papieża Jana Pawła II, Lecha Wałęsy, Fryderyka Chopina, tylko ten ostatni dorastał w
Warszawie i był z nią blisko związany. Dla kontrastu Beethoven nigdy nie
odwiedził Warszawy, nawet przejazdem.
Chopin spędził w
Warszawie pierwsze 20 lat swojego życia, zanim udał się na zachód, wyznaczając
tym samym trend dla młodych Warszawiaków w XXI wieku. Warszawy miał Chopin już
nigdy później nie zobaczyć, choć powróciły tu jego szczątki.
Politycy lubią festiwale,
ponieważ sprawiają dzięki nim wrażenie jakby coś robili, choć tak naprawdę
robią niewiele poza wydawaniem nie swoich pieniędzy, głównie na zagranicznych
artystów. A to czego Warszawa potrzebuje najbardziej to pieniądze na
infrastrukturę. Niestety inwestycje w nią już nie rzucają tak dobrego światła
na polityków i organizatorów festiwali. Dlaczego, na przykład, Warszawa jest
jedyną większą stolicą w Europie bez nowoczesnej Sali koncertowej? (Przy okazji
– nie zauważyłem Burmistrza na żadnym z koncertów. A Ty?)
A co robi się w kwestii
edukacji muzycznej? Lekcje muzyki w szkołach? Na pewno edukacja jest warta
więcej, niż kilka koncertów niespójnej jakości dla nielicznych wybrańców.
Nielicznych wybrańców? Tak, bo bez odpowiedniego przygotowania we wszystkich
szkołach, muzyka klasyczna w Polsce zawsze będzie tylko dla nielicznych, bardzo
nielicznych odbiorców. Czy
Narodowy Instytut Fryderyka Chopina ma program edukacyjny? Sprawdź na stronie
internetowej – dość żałosne. A Filharmonia Narodowa?
Przy okazji – co za
geniusz wymyślił okładkę broszury z programem artystycznym Filharmonii
Narodowej na sezon 2009/10? Antoni Wit. Z zamkniętymi oczami!
Wydaje mi się, że miniony
Festiwal Chopin i jego Europa jest bodźcem do poruszenia kilku ważnych kwestii:
jakości koncertów, ich organizacji, rozplanowania w czasie oraz kosztu biletów.
Chciałbym rozważyć
pierwszą z nich. A może czytający bloga mogliby dodać swoją opinię na temat
pozostałych?
Ktoś kiedyś powiedział że
nie istnieje coś takiego jak kiepska orkiestra, a jedynie kiepscy dyrygenci. Dla
przykładu, problemy Orkiestry XVIII Wieku dotyczą w dużym stopniu stanu zdrowia
Fransa Brüggena.
Zgoda, dyrygent jest w świetnej formie – jak na kogoś w jego stanie. Jego
muzycy są niepodważalnie solidni. Ale mam wrażenie, że występy, choć zawsze
bardzo profesjonalne, stają się monotonne ze względu na stan fizyczny Brüggena.
Żadna polska orkiestra
nie zagrała na Festiwalu dobrze. Żadna nie została w pełni wykorzystana przez
dyrygentów: ciężko (nawet za ciężko) pracujący Jacek Kasprzyk oraz do bólu perfekcyjny
Antonii Wit cechują się zachowaniami, które zdają się kolidować z tworzeniem
dobrej muzyki. Czy to kwestia zbyt wielkiego obłożenia koncertami,
pozostawiająca zbyt mało czasu na odpowiednie przygotowanie? Może. To
niesprawiedliwe winić dyrygenta? Ale przecież to nie samochód wini się za
kiepską jazdę, tylko kierowcę …i może czasem organizatorów koncertu.
A kiedy wreszcie skończy
się ten nudny zwyczaj owacji na stojąco? „Pomyśl zanim wstaniesz” – to moje
motto. A może lepiej – „pomyśl zanim zaczniesz klaskać”… Na pewno sprawdziło
się przy okazji przerażającego odczytu muzyki instrumentalnej Mendelssohna przez
Philippe’a Herreweghe. Z głową w partyturze, najwyraźniej nie wiedział zbyt
wiele o muzyce. Jak można się było spodziewać, reakcja audytorium nie była entuzjastyczna.
Jednak tylko do czasu gdy Waldemar Dąbrowski nie wstał by zachęcić do owacji.
Te oklaski nie były jednak zasłużone. Philippe Herreweghe był do niczego, co
też mu powiedziałem, ku jego niezadowoleniu, po koncercie.
Pan Dąbrowski powinien
nauczyć się siedzieć na swoich dłoniach nawet gdy jest organizatorem czy
patronem koncertu. Jest człowiekiem o wysokiej kulturze i powinien mieć swoje
zdanie. Oczywiście on tylko naśladuje Elżbietę Penderecką, która zdaje się
myśleć, że wszyscy jej muzycy są boscy. Nie są, a ona powinna się kontrolować. To absurdalne. Gorzej, taka nieuczciwość poniża
muzykę.
Mógłbym napisać dużo
więcej o festiwalu: o 14-letniej Japonce która świetnie naśladuje Rubinsteina,
o kilku wybitnych recitalach (choć występ Emanuela Ax był wielkim
rozczarowaniem – co się stało?), o rzadkiej możliwości posłuchania Marty
Argerich grającej dwa koncerty w ciągu jednego wieczoru, o Oratorium Eliasz, o
próbie zorganizowania koncertu dla dzieci (3-latki były troszkę za małe na całe
„Stworzenie Świata”, ale może lepszy rydz niż nic…?) o trudnościach z kupnem
biletów.
Powinienem także zapytać
dlaczego nikt nie zrobił nic w sprawie edukacji audytorium odnośnie kasłania.
Słyszeliście, że w przypadku kaszlu trzymanie chusteczki przy ustach zmniejsza
ilość decybeli o 70%?! Poza tym to nieładnie nie zasłaniać ust kiedy kaszlemy.
Przecież rozsiewamy w ten sposób zarazki. Czy tego już nikt nie uczy?
Ale największy w moim
odczuciu problem dotyczy tego co dzieje się z warszawskimi orkiestrami. Ten
problem nie zniknie dopóki nie zostanie rozwiązany problem dyrygentów. A to
MUSI nastąpić przed uroczystościami związanymi z Rokiem Chopinowskim 2010!
Chociaż nie sądzę, aby ktoś się tym zajął…
Proszę dodaj swoją opinię
na temat tego co piszę: nie musisz się ze mną zgadzać! Dodaj swoje zdanie na
temat innych aspektów Festiwalu.
Proszę, zacznijmy
dyskusję i zróbmy coś z opłakanym stanem muzyki i edukacji muzycznej w
Warszawie. Potrzebujemy drugiego Powstania Warszawskiego!
Reflections on
the Chopin Festival
Of all the classical music festivals Warsaw
hosts, the Chopin is the most logical. Why? Because of Poland’s three greatest sons:
Pope JP II and Lech Walesa, Chopin is the only one to have grown up in Warsaw
and to have had close association with it. Beethoven never came to the place, not even to
change coach.
Chopin spent the first 20 years of his life
here, until, setting a trend for 21st century young Varsovians, he
went west never to see Warsaw again, though parts of him came back in a box.
Politicians like festivals because they
make them look as if they are doing something, whereas, in fact, they are doing
very little except spending money, mainly on foreign artists. What Warsaw needs
is infrastructure, but that’s not very glamorous for our politicians and
festival organisers. Why, for example, is Warsaw the only major European
capital without a modern concert hall? (By the way, I didn’t spot the Mayor at
any of the Chopin Festival concerts I went to. Did you?)
And what is being done about education?
Music in schools? Surely education is much more valuable than a few concerts of
inconsistent quality for a select few? A
select few? Yes, because without a proper music education programme in all schools,
classical music in Poland will always be for the few, the very few. Has the
NIFC an education programme? Look at its website. Pathetic really. And as for
the Philharmonia, well. And, while we are at it, what genius thought up the
photo on the cover of the Filharmonia Narodowa sezon artystczny 2009/10
brochure? Antoni Wit with his eyes shut!
It seems to me, this last Chopin festival
raised a number of questions: questions of quality, organisation, programming
and cost. I’d like to deal with one. Perhaps readers would like to add their
thoughts about the others?
Someone once said that there is no such
thing as a bad orchestra, only bad conductors. For example, I think the
problems facing the Orchestra of 18th Century are very much those of
Franz Bruggen`s health. Agreed, his stamina is amazing for someone in his
condition. All his musicians are unquestionably fine. But, I feel the performances, though always
musical, are dull because of Bruggen`s physical state.
Neither of the Polish orchestras in the
festival played well. Neither was well
used by the conductors: the much (even over)-working Jacek Kaspszyk and the
sartorially perfect Antoni Witt both have idiosyncrasies which interfere with
good music making. A question of too
many concerts, too little time to prepare properly? Perhaps. Unfair to blame
the conductor? You don’t blame the car for bad driving, you blame the driver
and perhaps the concert organisers.
And when will this tedious habit end of
giving standing ovations? Think before you stand, is my motto. Rather, think
before you clap, might be better. This was certainly true of PH`s appalling
reading of Mendelssohn’s instrumental music. With his head in the score, he
clearly knew very little about the music. The audience reaction was
unenthusiastic until Waldemar Dabrowski stood up to rally the ovation. This
ovation was not merited. PH was rubbish and I told him so after the concert,
which he did not appreciate.
Mr. Dabrowski should learn to sit on his
hands even if he is the concert organiser, patron or whatever. He is a man of
great culture and should know better. Of
course, he is only copying Elzbieta Penderecka who seems to think everyone of
her musicians is God-like. They are not,
and I wish she would control herself. It is ridiculous. Worse, such dishonesty
debases music.
I could write so much more about the
festival: the 14 year old Japanese girl who
imitates Rubinstein so marvellously, the few outstanding recitals (Emanuel Ax
was very disappointing, what’s happened?), the rare opportunity to hear Martha
Argerich play two concertos in one night, Elijah, an attempt at a children’s
concert (the 3 year olds and under were a bit young for the whole of the
Creation! but a start), the difficulty of buying tickets.
I should also ask why no one has does
anything to educate the audience regarding coughing. Did you know that putting
a handkerchief in front of the mouth reduces the decibels by 70%? Anyway, it is
rude not to cover your mouth when you cough. It also spreads diseases. Isn’t
that taught anymore?
But, but the big issue is what is happening
to Warsaw’s orchestras? This problem will not go away until the question of
conductors is resolved and resolved it must be before the 2010 Chopin
celebrations…though I don’t suppose anyone will do anything!
Please write what you think about my
thoughts: you don’t have to agree with me. Add yours about other aspects of the
festival. But please, let’s get a debate going and do something about the pitiful
state of music and music education in Warsaw. We need a second Warsaw Rising.